Tydzień redukcji
Witam. :)
Wczoraj minął mój pierwszy tydzień redukcji i jestem z siebie bardzo zadowolona :D
- 0.8 kg na wadze, tłuszczyk spada, mięśnie niestety minimalnie też ucierpiały, ale brałam to pod uwagę, dlatego zaczęłam redukcję nieco wcześniej niż zamierzałam, żeby mieć czas na ewentualne poprawki. Wizualnie też widzę różnicę brzuszek jest mniej "napompowany", powolutku i kaloryfer się odpowietrzy. :D Z nóg również troszkę zeszło. Samopoczucie jak najbardziej dobre i satysfakcja. :)
Na razie kaloryczności sobie nie zmniejszam pozostaję przy takiej jak do tej pory i będę obserwować zmiany. Redukcja owszem polega na wchodzeniu na deficyty kaloryczne, ale nie przesadzajmy ze zbyt dużymi pułapami, bo możemy zaszkodzić swojemu zdrowiu. Róbmy to stopniowo, nagła zmiana może być dla organizmu zbyt dużym szokiem! Nie chodzi o to by zgubić kg szybko, lecz racjonalnie, a do tego potrzeba odrobinę cierpliwości - nie od razu Kraków zbudowano. ;) Ja w czasie redukcji spokojnie pozwalam sobie na jeden dzień małego cheat'u. U mnie takim dniem jest niedziela. Uspakajasz swój umysł, dzięki czemu łatwiej jest Ci wytrwać dietę z myślą, że raz w tygodniu możesz sobie pozwolić na małe odstępstwo od niej. :) Jest to także dobre doładowanie się na kolejne treningi, przynajmniej ja czuję wtedy więcej mocy. :D A teraz już za właściwie 3 dni Święta, więc na pewno energię w 100% naładuję. :3 Myślę, że okres świąteczny dla każdego powinien być czasem totalnego chillu, odprężenia, dlatego cieszmy się tym magicznym czasem spędzonym z bliskimi zamiast zastanawiać się ile kalorii się pochłonęło. ;) Jestem pewna, że spalimy to przy najbliższym treningu na pełnym Powerze. :D
Ps.: Z okazji tego, że to raczej ostatni wpis przed Świętami, życzę Wam wszystkim magicznych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w cudownej, domowej, rodzinnej atmosferze, wypełnionych apetycznymi aromatami oraz góry prezentów! <3 ;*
Wczoraj minął mój pierwszy tydzień redukcji i jestem z siebie bardzo zadowolona :D
- 0.8 kg na wadze, tłuszczyk spada, mięśnie niestety minimalnie też ucierpiały, ale brałam to pod uwagę, dlatego zaczęłam redukcję nieco wcześniej niż zamierzałam, żeby mieć czas na ewentualne poprawki. Wizualnie też widzę różnicę brzuszek jest mniej "napompowany", powolutku i kaloryfer się odpowietrzy. :D Z nóg również troszkę zeszło. Samopoczucie jak najbardziej dobre i satysfakcja. :)
Na razie kaloryczności sobie nie zmniejszam pozostaję przy takiej jak do tej pory i będę obserwować zmiany. Redukcja owszem polega na wchodzeniu na deficyty kaloryczne, ale nie przesadzajmy ze zbyt dużymi pułapami, bo możemy zaszkodzić swojemu zdrowiu. Róbmy to stopniowo, nagła zmiana może być dla organizmu zbyt dużym szokiem! Nie chodzi o to by zgubić kg szybko, lecz racjonalnie, a do tego potrzeba odrobinę cierpliwości - nie od razu Kraków zbudowano. ;) Ja w czasie redukcji spokojnie pozwalam sobie na jeden dzień małego cheat'u. U mnie takim dniem jest niedziela. Uspakajasz swój umysł, dzięki czemu łatwiej jest Ci wytrwać dietę z myślą, że raz w tygodniu możesz sobie pozwolić na małe odstępstwo od niej. :) Jest to także dobre doładowanie się na kolejne treningi, przynajmniej ja czuję wtedy więcej mocy. :D A teraz już za właściwie 3 dni Święta, więc na pewno energię w 100% naładuję. :3 Myślę, że okres świąteczny dla każdego powinien być czasem totalnego chillu, odprężenia, dlatego cieszmy się tym magicznym czasem spędzonym z bliskimi zamiast zastanawiać się ile kalorii się pochłonęło. ;) Jestem pewna, że spalimy to przy najbliższym treningu na pełnym Powerze. :D
Ps.: Z okazji tego, że to raczej ostatni wpis przed Świętami, życzę Wam wszystkim magicznych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w cudownej, domowej, rodzinnej atmosferze, wypełnionych apetycznymi aromatami oraz góry prezentów! <3 ;*



Komentarze
Prześlij komentarz