Competition - mój mały sukces.

Hej :)
W dzisiejszym poście chciałam opowiedzieć Wam trochę o moich zawodach "II Mistrzostwa Kutna Amatorów Sportów Wytrzymałościowych", które miały miejsce 19 marca (wczoraj). Myślę, że znajdziecie tu także wszystkie informacje w jaki sposób się przygotowywałam do nich. W razie jakichś pytań pisać śmiało. ;)



1. Na czym polegały te zawody?
Zawody były podzielone na dwie grupy: kobiety i mężczyźni. Dla kobiet był to obwód ćwiczebny na czas, składający się z 5 różnych ćwiczeń po 10 powtórzeń każde - więc była tu brana pod uwagę głównie szybkość, sprawność i zwinność. ;) Zadaniem panów było wyciskanie sztangi w czasie 3 minut, oczywiście zawodnicy byli wcześniej ważeni, więc wszystko odbywało się proporcjonalnie do ich możliwości. :)

2. Jak się przygotowywałam?
Jeżeli chodzi o czas był to około miesiąc przygotowań (no, może troszeczkę mniej). Częstotliwość moich treningów ukierunkowanych do zawodów to przeważnie 2-3 razy w tygodniu, w których robiłam głównie ten obwód 5 ćwiczeń powtarzanych zazwyczaj w 6 seriach. Na początku rozdzielałam ćwiczenia i każde robiłam z osobna tzn. jedno ćwiczenie robiłam w 6 seriach minuta/pół min przerwy i przechodziłam do kolejnego. Pod koniec przygotowań zaczęłam łączyć to w całościowy obwód i wtedy miałam większe progresy w czasie. (Wszystkie 5 ćwiczeń wykonywałam jedno po drugim po 1 serii. Dopiero po zakończonym obwodzie miałam pół minutki/min przerwy i ciągnęłam całość do 6 serii). Oprócz tego miałam też szereg innych treningów, które na pewno pod jakimś względem przyczyniły się do wzrostu mojej siły i wytrzymałości mięśni, ale to już osobny temat. ;)

3. Czemu startowałam w zawodach?
Uwielbiam wyzwania i realizowanie samej siebie. Kocham to co robię, kocham treningi i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Każdego dnia staram się spełniać swoje cele i swoje marzenia, a to był jeden z nich. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w żadnych zawodach sportowych, skoro to uwielbiam to sądzę, że warto było spróbować w 100%. :D Nawet jeśli nie zajęłabym żadnego zadawalającego miejsca byłby to dla mnie znak, że trzeba pracować na większych obrotach, ulepszać się jeszcze bardziej i iść do przodu - w żadnym wypadku się nie poddawać! Z drugiej strony wysokie miejsce nie oznacza też tego, że spocznę na laurach - nie, nie. Nie tędy droga. Teraz mam jeszcze więcej motywacji do realizacji swoich planów, które za każdym razem są coraz większym wyzwaniem dla mnie. Pamiętajmy stawiajmy na progres, pracujmy ciężko a efekty przyjdą niebawem. :D

Ps.: Chciałam podziękować wszystkim za organizację zawodów, trenerom za cenne wskazówki, wszystkim wspierającym za wparcie, innym zawodnikom za rywalizację oraz gratuluję pozostałym zwycięzcą. :D

Komentarze

Popularne posty