Moja definicja bycia fit.

Moja własna definicja bycia fit różni się od typowych. Moim zdaniem bycie fit nie może opierać się na ograniczonej diecie, treningach ile tylko uda nam się wcisnąć w grafik, multum cardio... To już obsesja - no chyba, że jesteś zawodowym sportowcem to zmienia postać rzeczy, ale dla zwyczajnego amatora to lekka przesada. Sama też wiele już przeszłam w mojej "fit podróży" i przyznaję, że czasem i mnie się zdarzało przesadzać i żyć tylko i wyłącznie dietą i treningami - a to był wielki błąd. W chwili obecnej moje nastawienie znacznie się zmieniło wraz z moim doświadczeniem i jest zdecydowanie bardziej rozsądne. :)


Jakie jest moje podejście do diety?
Na ten czas jem wszystko, z tym, że staram się stawiać jednak na jakość produktów. Tak jem słodycze. Tak jem fast-foody. Warunek? - Nie robię tego codziennie, ale zdarza się częściej niż zwykle. :P Uważam, że jeśli trenuje się ciężko można sobie pozwolić na coś pysznego i mniej zdrowego, choć pewnie większość dietetyków mogłaby mnie zszargać za to, ale trudno każdy ma prawo mieć swoje własne poglądy ;)


Jakie jest moje podejście do treningów?
Trenuję nieco mniej niż jakiś czas temu i mam więcej dni do regeneracji. Treningi są ważnym elementem w moim życiu, ale nie najważniejszym. W ostatnim czasie zainteresowała mnie kalistenika, streetworkout i postaram się coś zdziałać także i w tym kierunku. Uwielbiam rozwijać swoje umiejętności, ale wszystko z głową! :)

Komentarze

Popularne posty